52. ZNOWU NIE DOTRZYMAŁAM SŁOWA...

Ludzie, wybaczcie, że nic nie pisałam... Zero czasu, kompletnie. Może tak w skrócie opiszę wam, co się ze mną działo.
Rozpaczałam po śmierci Puśka, no i dalej rozpaczam, często chce mi się płakać. Od 31 października gościmy w domu nową lokatorkę, jest nią aktualnie już 4-miesięczna Miśka, kicia. Mała kochana wariatka, ale kiedy indziej o niej. Rozstałam się już na przełomie września/października z moim chłopakiem, byłam z nim rok. Poznałam innego - szkoda gadać, po prostu nie pasowaliśmy do siebie... I jestem wolna i git xD! A tak szczerze to nie lubię nikogo nie mieć. Moja przyjaciółka która, bodajże pisałam - schudła od wakacji z 45 kg do 33 kg i teraz leży w szpitalu, ale ma problem z łydkami i najprawdopodobniej ma taką chorobę, że mimo, iż dużo je, to nie przybywa jej waga, a jeśli przybywa - to nie na długo... Jeśli się zgodzi, w weekend ją odwiedzę. Chyba tegoroczne święta spędzimy skromnie, gdyż mama jest na chorobowym, a w jego czasie ma nadzieję na nową pracę, mało jest pieniędzy, więc tym bardziej chyba nie polecimy w następnym roku na wakacje. Zmarł niedawno szczurek :(. Ale ładnie streściłam... Napiszę wkrótce, trzymajcie się :).
Głosuj (0)
| || bez podpisu ||
|
| Trochę dużo spraw się posypało, ale na pewno niczym sobie na to nie zasłużyłaś. Trzymaj się jakoś, głowa do góry! :) |
http://kochasiezanic.blog4u.pl/ || data: 16:17:30 8/12/2011
zalogowany || IP: zalogowany
|
|